PRACOWNIA poświęcona kolorom

12-06-2013

Nasza propozycja rysunku. Wykonał go Krzysztof i podpisał: Drzewo. Na gałęziach liście w kształcie serca. Jeden z liści spada.
Nasza propozycja rysunku. Wykonał go Krzysztof i podpisał: Drzewo. Na gałęziach liście w kształcie serca. Jeden z liści spada.

W ramach znanej już formuły prezentacji pracy uczniów i nauczyciela przedstawiono w Jabłonkach różne propozycje czytania tekstów kultury. Dziewiętnastego czerwca bieżącego roku odbyła się debata na temat kolorów. Wzięli w niej udział artyści: Krzysztof Rusiecki i Tomasz Sadlej oraz uczniowie klas pierwszych Jabłonek.

Na spotkaniu mówiono między innymi o szkolnym czytaniu "Czarnej księgi kolorów" autorstwa Meneny Cottin i Rosany Farii; książki z wypukłymi ilustracjami, będącej opowieścią niewidomego Tomka o barwach. Już sam pomysł wydawnictwa, które można by czytać wzrokiem i byłoby także dostępne w brajlu, zaciekawił wszystkich. Szkoda tylko, że zabrakło konsekwencji w realizacji tego przedsięwzięcia i nie zadbano o czytelność znaków brajlowskich. Są niewystarczająco wypukłe, a ilustracje do tekstu nieczytelne dla osoby niewidomej.

"Jestem idealną czytelniczką "Czarnej książki kolorów" – mówiła jedna z uczennic – Piszę bowiem i czytam brajlem, ale posługuję się też czarnym drukiem. Oglądam więc ilustracje i jednocześnie, jak osoby niewidome, czytam rysunek. Z pewnością podpisanie brajlem pierwszej ilustracji, że to np. Rozrzucone piórka wyjaśniłoby ledwo wyczuwalne gładkie lakierowane wypukłości na czarnej kartce. Zobaczyłam je bardziej wzrokiem ("błyskały") niż dotykiem. W tekście o czerwieni występują: truskawka, arbuz... Co jest na ilustracji? Podpis brajlem Trzy truskawki na gałązce wyjaśniłby wszystko. Zobaczyłam wzrokiem ilustrację, a może precyzyjniej, że coś jest ("błyskało coś"); dla dotyku były to przysłowiowe esy–floresy. Przy opowieści o brązie nie wiem, czy na rysunku są przedstawione liście czy piórka z pierwszej ilustracji? Pomógłby oczywiście podpis: Rozrzucone liście. Czytając ilustrację do koloru niebieskiego, jestem zupełnie pogubiona. W tekście występują: niebo, słońce, głowa... Poddaję się, pytam i okazuje się, że to szybujący latawiec. Ale latawiec byłby deltoidem. Przy kolejnym rysunku powtarzam: co to? Słyszę odpowiedź: krople deszczu. Mogę spodziewać się, że tęczę zilustrują przedstawienia opowiedzianych wcześniej kolorów: pióro, truskawka, ale jest coś jeszcze na rysunku. Co?... Kolejna ilustracja i moje pytanie: co to? Słyszę odpowiedź: woda. Podpis brajlem rysunku wyjaśniłby ten i następne ilustracje. To skoszona trawa, a to pukiel włosów. Następny rysunek: Na skoszonej trawie krzak truskawki, kwiaty, owad".

O lekturze "Czarnej książki kolorów" opowiedział też Krzysztof, który widzi dziś tylko kontury przedmiotów. Czasami wydaje się mu, że widzi też kolor i wtedy stara się go nazwać, przypominając znane określenia barw. Zastanawia się najpierw długo nad tytułem książki. Protestuje przeciw stereotypowi łączenia niewidzenie z czernią. "W moich niewidzących oczach – mówi – skrzy się od migocących punktów. To tak jakbym patrzył intensywnie na słońce. Nie żyję w mroku". Próba czytania tekstu brajlem kończy się porażką. Brajl jest słabo wyczuwalny. "Po co tekst w brajlu – pyta Krzysztof – którego nie da się przeczytać?" Za chwilę doda: "Po co te nieczytelne rysunki? Nie rozumiem, dlaczego tak potraktowano czytelników – zlekceważono czytających brajlem, osobom widzącym pokazano nieprawdziwie widzenie "po niewidomemu".

Karolina – podobnie jak Tomek z "Czarnej książki kolorów" – od urodzenia nie widzi. Z ciekawością sięgnęła po książkę, ale po kilku stronach była – z tych samych powodów, co Krzysztof – rozczarowana lekturą. Kolor czarny traktuje jako neutralny. Żółty to kolor bananów, pachnie latem, jest ciepły. Narysowałaby cytrynę, banana albo kurczaka. Czerwony smakuje jak poziomka i jest puszysty, miękki. Narysowałaby serce albo truskawkę. Za to brązowy smakuje jak czekolada; w dotyku jest jak pluszowy miś. Zilustrowałaby brąz takim niedźwiadkiem. A może zdecydowałaby się na jesienny liść. Niebieski – mówi – jest chłodny jak woda w jeziorze i pachnie jak słoneczny dzień, kiedy świeci słońce. Narysowałaby niebo z małymi obłokami i słońcem. A biały jest puszysty i czysty jak śnieg. Ma słodki smak bitej śmietany. Ilustracją byłoby niebo pełne chmur albo bałwanek. Tęcza zaś smakuje jak galaretki i pachnie kwiatami. Narysowałaby więc kwiaty albo pudełko z farbami. Woda jest gładka jak szkło; może też być pofałdowana jak fale morza. Smakuje jak kostka lodu. Zilustrowałaby ją przedstawieniem dużego sopla. Natomiast zieleń pachnie choinką i skoszoną trawą. Smakuje jak świeży zielony groszek. Narysowałaby jednak choinkę.

Filip pamięta z dzieciństwa barwny świat i czasami zastanawia się nad kolorami. Teraz pasjonuje go świat dźwięków. Przystępuje jednak do lektury i żałuje, że jakość wydruku brajlowskiego uniemożliwia samodzielne poznanie tekstu. Brakuje też mu podpisów pod ilustracjami. Rysunki są dla niego nieczytelne, ale przynajmniej wiedziałby, co przedstawiają. Czerwony smakuje jak wiśnia albo dojrzałe jabłko. Pachnie różanie. W dotyku jest gorący. Na moim rysunku – dodaje – byłaby więc wiśnia i jabłko, i róża, i gdzieś w tle palące się ognisko. Brązowa jest leśna ściółka, jesienne drzewa i szyszki. Ale brąz pachnie czekoladowo. Na jego ilustracji brązu byłby jesienny las. A niebieski jest w dotyku jak woda. Pokazałby go, rysując małe morskie fale. Biały w dotyku jest chłodny, trochę sztywny i pachnie jak wykrochmalona koszula. Narysowałby taką koszulę albo może białą umywalkę. Potem – mówi Filip – na niebieskim niebie, między dwoma białymi chmurami narysowałbym łuk wszystkimi możliwymi kolorami. Taka jest moja tęcza. Natomiast woda – jeśli nie pachnie – jest tylko mokra i chłodna. Zielony smakuje jak sałata lodowa; w dotyku jest trawiasty. Do tego dołączyłby rysunek ogórka. Czarny ma smak pieprzu albo słodkawej porzeczki, albo leśnej jeżyny. W dotyku jest szorstki. Wszystkie ilustracje oczywiście podpisałby.

"Czarną książkę kolorów" czytała też Basia, która jest osobą słabo widzącą. Lubi rysować i podjęła zadanie opowiedzenia o postrzeganiu przez siebie barw. Od razu zwróciła uwagę na przyjazny kontrast: dobrze czyta się białe litery na czarnym tle i rysunek jest wyraźniejszy. Żółty ma smak mirabelek; jest słodki i lekki. Pachnie delikatnie, przyjemnie. W dotyku jest gładki. Narysowałaby słońce z promieniami padającymi na gładką powierzchnię. Czerwony jest intensywny. Smakuje jak wiśnie, kwaśno. W dotyku jest chropowaty. Zilustrowałaby go pękiem tulipanów albo zwyczajnie rysunkiem serca. Brązowy jest kasztanem jesienią. Pachnie też jesiennie, ale smakuje jak czekolada. Niebieski to niebo. Pachnie świeżością. Smakuje jak beza albo pianka. Jest delikatny. Narysowałaby niebo z małymi chmurami. Biały jest śniegiem. Smakuje jak lody śmietankowe. Jest puszysty i lekki. Zostawiłaby jako ilustrację czystą kartkę. Woda jest gładka jak szkło; może też być pofałdowana jak fale morza. Smakuje jak kostka lodu. Zilustrowałaby ją przedstawieniem dużego sopla.

Podobnie zareagowali inni niewidomi czytelnicy "Czarnej książki kolorów". Docenili inicjatywę edycji brajlem i czarnym drukiem, ale zaraz dodawali "oczekujemy niewiele: dostatecznie wypukłych znaków brajlowskich, by można je było czytać i ilustracji wykonanych zgodnie z przyjętymi zasadami przygotowywania rysunków dla niewidomych".

Widzący czytelnicy przyjęli książkę entuzjastycznie. Podobała się też gościom naszej debaty.

W świecie traktuje się "Czarną księgę kolorów" jako wprowadzenie w ciągle jeszcze mało znany świat niewidomych. Wielu uznało, że jest wzorcową edycją, skoro sygnuje ją m. in. PZN i chcieliby przygotować tak swoją ofertę muzealną dla osób niewidomych (teksty, mapy, rysunki). Trudno będzie przekonać ich, że piękna opowieść "po niewidomemu" o kolorach nie spełnia standardu druku brajlowskiego.


tc

wróć

Pierwszy robot
Pierwszy robot

 Nasi uczniowie na zawodach robotyki

W sobotę 3 marca drużyna dwóch uczniów Technikum Informatycznego wzięła
udział w ogólnopolskich zawodach robotyki Robomaticon. Dawid Kowalski i
Kamil Wiśniewski z klasy trzeciej zaprogramowali robota zbudowanego
przez Kacpra Kamzelskiego z klasy drugiej. Robot otrzymał nazwę ALF.
Wystartowali w konkurencji LegoSumo, w której wygrywa robot, który
zepchnie przeciwnika z ringu. Robot ALF zakwalifikował się do drugiego
etapu. Na sześć walk wygrał trzy pojedynki. Było to pierwsze zetknięcie
uczniów z programowalnymi zestawami EV3 firmy LEGO i pierwszy start w
zawodach robotyki. Na zawodach było dużo wystawców sprzętu robotycznego,
wiele ciekawych konstrukcji z różnych konkurencji w robotyce, a walkom
towarzyszyło mnóstwo emocji i radości. Uczniowie są bardzo
zainteresowani takim praktycznym wykorzystaniem nauki języka programowania.