Początki edukacji dzieci głuchoniewidomych

     

      Pierwszym głuchoniewidomym dzieckiem opisanym w literaturze był Anglik James Mitchall, żyjący w I połowie XVIII wieku. Wybitni ówcześni lekarze i uczeni, omawiając przypadek Mitchalla, doszli do wniosku, że nic nie można dla niego zrobić, gdyż nie ma inwalidy bardziej okaleczonego i upośledzonego niż głuchoniewiodomy. Wobec głuchoniewidomych używano powszechnie określeń „niższe zwierzęta”, „bezwładne masy”, „istoty”, „żywe kawałki”, „ruchome rośliny”.(Mieszczeriakow A., Dzieci głuchoniewidome)

      Sytuacja tej grupy osób nie uległa najmniejszej poprawie przez ponad sto lat, aż do momentu, gdy w 1837 roku dr Samuel Gridley Howe rozpoczął nauczanie Laury Bridgman. Pierwszy w historii tego rodzaju eksperyment przyniósł niezwykłe, nieoczekiwane wprost rezultaty. Uwieńczona powodzeniem praca z Laurą pozwoliła obalić panujące dotąd, a tak krzywdzące dla głuchoniewidomych poglądy, stała się też zachętą do podejmowania podobnych prób również w innych krajach. Od tego przełomowego momentu datują się początki nauczania głuchoniewidomych oraz szeroko rozumiane zainteresowanie ich losem. Równocześnie z nauczaniem Laury Bridgman rozpoczęto w Europie, przy Brukselskim Instytucie Głuchoniewidomych , pracę z Anną Temmermann. Podobne informacje pochodzą także ze Szwajcarii, Anglii i Francji.

      Pierwsza w Europie szkoła z internatem przeznaczona dla głuchoniewidomych założona została przez Elżbietę Anrep - Nordin w mieście Scara w Szwecji. Mniej więcej w tym samym czasie również w Szwecji, w Venersborgu , powstał pierwszy zakład dla głuchoniewidomych, posiadający pomieszczenia szkolne i warsztaty. W latach 90-tych XIX wieku z inicjatywy pastora G. Riemanna zorganizowano nauczanie grupy głuchoniewidomych dzieci przy schronisku dla kalek w Nowawes koło Poczdamu. Przekształciło się ono z czasem w schronisko dla głuchoniewidomych. (Mieszczeriakow A., Dzieci głuchoniewidome)

      Stopniowo zaczęto zmieniać stosunek do głuchoniewidomych, doceniać ich możliwości rozwojowe, inwestować w ich kształcenie. Przez 150 lat, od chwili pierwszego eksperymentu w Bostonie, sytuacja tej grupy niepełnosprawnych zmieniła się diametralnie. Obecnie system pomocy głuchoniewidomym , głównie w krajach, które mają w tym zakresie najdłuższą tradycję, stoi na bardzo wysokim poziomie.

      Nauczanie głuchoniewidomych w Polsce ma niezbyt długą historię, sięgającą czasów przedwojennych. Rewalidacja głuchoniewidomych dotyczyła wówczas pojedynczych przypadków. W chwili obecnej kształcenie głuchoniewidomych dzieci odbywa się w dwóch ośrodkach na terenie Polski (Dział dla Głuchoniewidomych w Laskach oraz Oddział dla Dzieci i Młodzieży Głuchoniewidomej SOSW nr 1 w Bydgoszczy).

      Jednym z najsłynniejszych na świecie dzieckiem głuchoniewidomym była urodzona w 1880 r. w Alabamie Helen Keller. Dziewczynka w wieku 19 miesięcy przeszła ciężką chorobę w wyniku której utraciła wzrok i słuch. Została więc odcięta od bodźców umożliwiających rozwój małemu dziecku, które dopiero zaczyna próby komunikacji i zrozumienia świata. 
      Porozumiewała się przy pomocy kilku prostych gestów, najczęściej jednak okazywała frustrację, złość i zachowania agresywne związane z brakiem zrozumienia. Rodzina pozwalała jej na wszystko, a pozbawienie dwóch najważniejszych zmysłów uniemożliwiło Helen wpajanie norm zachowania i życia z innymi ludźmi. Odczuwała pustkę i jak sama później opisywała, wybuchała często płaczem nie wiedząc dokładnie dlaczego. W mroku i ciszy swojego świata nie znajdowała zaspokojenia. 
      Żaden z lekarzy nie był w stanie pomóc Helen. Przełomowym momentem było rozpoczęcie nauki pod okiem Anny Sullivan (H. Keller miała wówczas 7 lat). Sukces dydaktyczny i wychowawczy młodej nauczycielki był spektakularny. A. Sullivan systematycznie wydobywała drzemiącą inteligencję, wrażliwość, charakter i siłę dziewczynki. Pokazywała jej świat zaczynając od podstaw – od uświadomienia faktu, że każdy przedmiot ma swoją nazwę. Uczyła Helen liter alfabetu łacińskiego, łączyła je w słowa nie przejmując się, że dla dziewczynki to nic nie znaczące szlaczki rysowane na jej dłoni. Z czasem H. Keller nauczyła się pisma Braille’a i odczytu wypukłych liter. A. Sullivan zapewniała dostęp do różnorodnych bodźców. H. Keller udało się połączyć w całość rozsypany świat. W efekcie wieloletniej pracy (A. Sullivan towarzyszyła H. Keller prawie 50 lat) głuchoniewidoma Helen ukończyła szkołę średnią, studia, a potem obroniła doktorat. Była pedagogiem, pisarką. Nauczyła się kilku języków obcych, wykładała w wielu krajach na świecie, udzielała się społecznie. Jej historia jest przykładem tego, że w wielu przypadkach można przekroczyć barierę niepełnosprawności, choćby miało się to udać po wielu próbach i kosztem ogromnego wysiłku.
      Po śmierci H. Keller w 1968 roku na jej cześć założono stowarzyszenie zajmujące się walką ze ślepotą w krajach rozwijających się. Obecnie organizacja ta (Helen Keller International) jest jedną z największych instytucji zajmujących się osobami niewidomymi na świecie. Więcej o H. Keller przeczytać można w książce pt. „Historia mojego życia”.


Tekst: Małgorzata Benisz i Anna Słotwińska