Spływ kajakowy Liwcem

10-06-2014

Osoby niewidome płyną rzeką Liwiec
Osoby niewidome płyną rzeką Liwiec

Spływ kajakowy osób niewidomych i słabowidzących jest niezwykłą przygodą. Nie da się go przygotować bez pomocy ludzi dobrej woli. Podczas spływu Liwcem w maju 2014 roku otrzymaliśmy wiele bezinteresownej pomocy od życzliwych osób.

Pomysł zorganizowania spływu młodzieży niewidomej i słabowidzącej oraz historyków z dr hab. prof. IH PAN Marek Słoń. Ratownikiem podczas naszej wyprawy był Michał Kamiński z Fundacji Ave. Ponadto w trudach przygotowań do spływu wspierali nas historyk Michał Gochna oraz Dorota Szczepkowska kierownik internatu Szkoły Specjalnej w Laskach.

W skład naszej ekipy weszło: siedmiu uczniów, jeden absolwent, trzech pracowników szkół w Laskach, trzech historyków z Instytutu Historii PAN, ratownik z Fundacji Ave oraz brat uczestnika spływu. W transporcie rzeczy pomogli nam Agnieszka Markiewicz i Maciej Święcicki.

Mimo, że było chłodno, bardzo szybko rozgrzaliśmy się wiosłowaniem. Płynęliśmy wolno podziwiając piękno doliny Liwca i otaczającej nas przyrody. Czuliśmy zapach roślinności, a na skórze ożywczy wiatr i od czasu do czasu promienie słońca. Nad głowami śpiewał nam skowronek, jeszcze wyżej krążyło kilka drapieżnych ptaków. Z szuwarów co jakiś czas wyłaniały się kaczki z pisklętami, czaple siwe i białe oraz bocian. Dr Kazimierz Pacuski nieustannie opowiadał nam o historii mijanych miejscowości.

Po przepłynięciu kilkunastu kilometrów zatrzymaliśmy się u państwa Rowickich w Wólce Proszewskiej. Podano nam ciepły obiad. Później chętni udali się na kilkunastokilometrową pieszą wycieczkę do parafii w Mokobodach, gdzie znajduje się obraz Matki Bożej Budziszyńskiej. Proboszcz przyjął nas serdecznie, oprowadził po kościele i opowiedział historię świętego obrazu. Na pożegnanie podarował nam torbę truskawek.

Po kolacji rozpaliliśmy ognisko. Nikola i Oliwia zachwyciły wszystkich śpiewając na dwa głosy ludowe piosenki łemkowskie.

Następnego dnia wstaliśmy wcześnie rano. Zrobiliśmy śniadanie i przygotowaliśmy się do wypłynięcia. Zatrzymaliśmy się przy pozostałościach średniowiecznego grodu. Oprowadzili nas po nim nasi historycy. Wsiedliśmy do kajaków. Jeden z kajaków zaklinował się w powalonym nad rzeką drzewie. Doszło do kolizji, drugi kajak uderzył w ten zaklinowany. Na pomoc ruszyli Paweł Rowiński i ratownik Michał Kamiński. Całe szczęście skończyło się tylko na zmoczonych ubraniach.

Dotarliśmy do zamku w Liwie. Dzięki staraniom Michała Gochny i zgodzie kierownika muzeum Romana Postka, za darmo zwiedziliśmy zamek wraz z przewodnikiem a wybrane eksponaty mogliśmy dotknąć, dostaliśmy też zgodę na nocowanie na jego terenie. Wieczorem pan Michał opowiadał uczestnikom historie związane z zamkiem i ziemią liwską.

Trzeci dzień spływu rozpoczęliśmy od mszy w kościele w Liwiu. Później popłynęliśmy do Węgrowa. Michał Gochna oprowadził nas po kirkucie cmentarzu ewnagelickim o początkach z osiemnastego wieku. Zwiedziliśmy także rynek i pofranciszkańskie katakumby. Wieczorem wróciliśmy do Lasek.

Uczestnictwo w spływie osób niewidomych i słabowidzących jest formą rehabilitacji: rozwija fizycznie, ćwiczy zmysł równowagi, daje mnóstwo nowych doświadczeń m.in. społecznych. Wymaga współpracy i interakcji ze wszystkimi członkami grupy.

Dziękujemy wszystkim, którzy pomogli przy organizacji
naszego spływu:: dr. Markowi Słoniowi, Michałowi Gochnie, Michałowi Kamińskiemu, dr Kazimierzowi Pacuskiemu, Pawłowi Rowińskiemu, Dorocie Szczepkowskiej, siostrze Hannie, Agnieszce Markiewicz, Maciejowi Święcickiemu, Benedyktowi Gochnie, Romanowi Postkowi, państwu Rowickim, Instytutowi Historii PAN, Fundacji Ave.

Do zobaczenia.

tekst: Krzysztof Markiewicz

zdjęcia: Michał Rowiński, Agnieszka Markiewicz, Krzysztof Markiewicz

wróć