Przedsmak wakacji

02-07-2013

Uczestnicy wycieczki przy studni miejskiej, która znajduje się na rynku.
Uczestnicy wycieczki przy studni miejskiej, która znajduje się na rynku.

Ostatni weekend roku szkolnego, wychowankowie V grupy z Domu Chłopców: Dawid, Tomasz, Bartosz, Piotr, Mateusz i Paweł wraz ze swoimi wychowawcami Państwem Kazimierą i Tadeuszem Kocami oraz z panem Robertem Mazurkiem (organizatorem i kierownikiem wycieczki), spędzili w małym i bardzo uroczym Kazimierzu Dolnym. Jest to miasteczko położone na prawym brzegu Wisły w zachodniej części województwa lubelskiego, w powiecie puławskim.


Wyjazd miał przede wszystkim charakter integracyjny. Wczesnym rankiem 22 czerwca wyruszyliśmy z Lasek komunikacją miejską, a następnie buskiem "TransBus Express" do Kazimierza Dolnego. Podróż przebiegła bardzo sprawnie i w niespełna pięć godzin od wyjścia z internatu byliśmy już na miejscu. Zatrzymaliśmy się w przytulnym domu gościnnym "SADYBA", usytuowanym w cichym i słonecznym zakątku przy ul. Góry 25, w odległości 900 m od Rynku. Przywitał nas urzekający zapach kwitnącego jaśminu i sympatyczny właściciel pan Marek.

Cieszyliśmy się, że była z nami pani Kazia, która pomagała nam sprawnie i smacznie przygotowywać posiłki oraz po nich sprzątać. Po wspólnie przyrządzonym i spożytym obiedzie, udaliśmy się nad Wisłę do portu jachtowego, gdzie już czekali na nas pan Piotr Pakuła i pan Marcin Chibowski z firmy "Dwa Żywioły". Zapewnili nam niezapomniane przeżycia, dreszczyk emocji i pewną dozę adrenaliny podczas dynamicznej zabawy na wiślanych falach. Pływaliśmy w górę rzeki łodzią hybrydową Rib i dwoma pontonami z silnikiem. Każdy z naszych wychowanków miał możliwość samodzielnego sterowania takim pontonem. Z wypowiedzi chłopców wynika, że ta rzeczna wyprawa i nowe doświadczenia z nią związane, najbardziej się im podobały. Zapierająca dech w piersiach wodna przygoda trwała półtorej godziny. Pełni wrażeń udaliśmy się do kawiarni na lody.

Naszym kolejnym wyzwaniem była Góra Trzech Krzyży, u stóp której leży Kazimierz Dolny. Trzy nawiązujące do Golgoty krzyże postawiono w 1708 roku, miały one upamiętniać liczne ofiary zarazy. Z tej góry roztacza się przepiękny widok na miasteczko, dolinę Wisły i porośnięte rozmaitą roślinnością pagórki. Z takiego miejsca nie chciało się wracać, ale zbliżała się "wielkimi krokami" pora kolacji. Po przybyciu do wynajętej posesji szybko rozpaliliśmy grilla. Wspólne biesiadowanie trwałoby zapewne znacznie dłużej gdyby nie natarczywe komary, od których w żaden sposób nie udawało nam się opędzić. Dlatego dalsze rozmowy, które trwały do późnych godzin nocnych, prowadziliśmy w domu.

Poranna burza i deszcz trochę pokrzyżowały nam plany, ale dzięki temu mieliśmy okazję wspólnie i spokojnie zjeść śniadanie. Pani Kazia po raz kolejny przekonała nas do spożycia kanapek z drobno posiekaną pokrzywą, a także do wypicia pokrzywowej herbaty – "samo zdrowie". Na niedzielną Mszę świętą udaliśmy się do parafii św. Jana Chrzciciela i Bartłomieja Apostoła. Kościół farny jest najstarszą świątynią w Kazimierzu. Pierwsze wzmianki o tej parafii pochodzą z 1325 roku, a fundatorem kościoła, który powstał w latach 40-tych XIV wieku, miał być sam król Kazimierz Wielki. Budowla powstała w stylu gotyckim. Po dwóch pożarach w XVI wieku kościół został odbudowany, lecz w stylu renesansu lubelskiego. Po modlitwach mieliśmy czas na zwiedzanie miasteczka i zakup pamiątek oraz upominków. Obiad – "najlepszą" pizzę w mieście – zjedliśmy w domu restauracyjnym Sarzyńskich. Rzeczywiście smakowała wybornie.

Czas płynął nieubłaganie szybko i musieliśmy wracać by spakować się przed powrotną podróżą. Pan Marek, z dobroci serca, odmówił przyjęcia zapłaty za wynajęcie domku. Zaprosił nas na kolejną wizytę i zawiózł nasze bagaże na przystanek autobusowy. Podziękowaliśmy panu Markowi bardzo serdecznie i ofiarowaliśmy ceramiczne upominki przygotowane przez laskowskich wychowanków. Wróciliśmy do Lasek pełni nowych przeżyć i miłych wspomnień, a także wzbogaceni zachowaniem pana Marka. który swoją skromną i szlachetną postawą uczy nas umiejętności dzielenia się z innymi tym, co samemu się posiada. Dziękujemy.


Robert Mazurek

zdjęcia: Piotr Pakuła, Robert Mazurek

wróć