Maks Chlewiński w Kraju Kwitnącej Wiśni
Przez
cztery miesiące trwały przygotowania Maksymiliana
Chlewińskiego, 13 – letniego wychowanka Ośrodka Szkolno–Wychowawczego dla Dzieci
Niewidomych w Laskach, ucznia piątej klasy Szkoły Muzycznej I st. do udziału
w I. Międzynarodowym Festiwalu
Pianistycznym dla Pianistów Niepełnosprawnych „Piano Paralympic in
Japan” zorganizowanym przez Piano Paralympic Commitee oraz Institute
for Piano Teachers & Disabled in Japan (I.P.D) w
dn. 09 – 10 stycznia 2005 r. w Japonii, w Yokohama Minato Mirai Hall.
Honorowy patronat nad festiwalem objął Dr. Shigeaki Hinohara –
dyrektor Międzynarodowego Szpitala w St. Lukas.
Poniżej przybliżam charakter festiwalu, jak również przedstawiam relacje i
wspomnienia z udziału Maksymiliana w konkursie oraz dzielę się wrażeniami
z pobytu w Japonii. Swoje opowiadanie przeplatam zdjęciami, które najpełniej
mogą odzwierciedlić i potwierdzić wszystko, co się wydarzyło.
Zapraszam więc do wspólnego odbycia podróży i śledzenia wydarzeń,
jakie miały miejsce w Japonii z udziałem niewidomego wychowanka, jego
ojca oraz moim.
W konkursie „Piano Paralympic in Japan” mogli wziąć udział pianiści
bez względu na wiek i rodzaj niepełnosprawności, którzy w sztuce
muzycznej odnajdują możliwość wyrażenia i zawarcia własnego sposobu
odczuwania świata, dzielenia się z innymi swoimi myślami, uczuciami,
radością muzykowania, a także swoim sposobem na przezwyciężanie
trudności. Maksymilian Chlewiński od urodzenia niewidomy i naznaczony
autyzmem należał do najmłodszej grupy uczestników.
Druga kategoria („B”), otwarta dla publiczności, obejmowała przedstawienie
w sali koncertowej Yokohama Minato Mirai Hall przygotowanego programu złożonego
z dowolnie wybranych kompozycji z repertuaru pianisty. W gronie międzynarodowego
jury konkursu, któremu przewodniczył Prezes I.P.D. oraz główny pomysłodawca
i organizator konkursu p. Tokio Sakoda zasiadali wybitni pianiści i
pedagodzy, m. in. prof. Martin Berinbaum (British Columbia University,
Canada), Fang I-Yah (Taiwan Art. School), Kazuko Iwama (Nasu Music Academy,
Japonia), Noriko Yokota (I.P.D., Japonia) czy też dr Thomas Hecht (Yong
Siew Toh Conservaroty of Music, Singapore).
Festiwal powołano po to, aby ludzie niepełnosprawni kochający muzykę dokonywali
rzeczy niemożliwych i mieli sposobność do odkrywania tkwiącego w nich
niewyczerpanego potencjału ludzkich możliwości. W zamyśle organizatorów
było także odkrycie, promowanie i wspieranie nowych talentów, zachęcenie
osób niepełnosprawnych do podejmowania aktywności twórczej. Konkurs
miał również na celu przyczynienie się do budowania pokoju na świecie,
rozszerzania pośród ludzi świadomości i wrażliwości na drugiego człowieka. Do konkursu przystąpiło blisko 100 niepełnosprawnych pianistów z różnych
krajów świata, m.in. z Chin, Japonii, Malezji, Tajwanu, Korei, Rosji,
USA, Włoch, Austrii, Węgier, Niemiec, Hiszpanii, Francji. Maksymilian
Chlewiński jako jedyny kandydat reprezentował Polskę. ![]() Aby wziąć udział w pierwszej kategorii konkursu („A”) na najpiękniejsze
i najlepsze wykonanie napisanego specjalnie na festiwal opracowania
melodii starej pieśni japońskiej „Sakura,
sakura” („Kwiat wiśni”), Maks przygotował własną improwizację
na jej temat. Dodatkowo dysponował repertuarem pianistycznym złożonym z
kompozycji F. Chopina, F. Rybickiego, S. Prokofiewa, D. Kabalewskiego, J.
S. Bacha i M. Sawy. Mógł więc wziąć udział także w drugiej
kategorii konkursu („B”), w której każdy niepełnosprawny pianista
przed publicznością zgromadzoną w sali koncertowej przedstawiał owoce
swojej pracy przy fortepianie. Jury oceniało oryginalność wykonania,
technikę gry, osobowość artystyczną i artystyczne wrażenie oraz wysiłek
podjęty przez pianistów dla przezwyciężenia niepełnosprawności.
Główną przyczyną całego przedsięwzięcia był niezaprzeczalnie fakt posiadania
przez Maksymiliana dużego muzycznego talentu, pasji grania na fortepianie
i głębokiej miłości do muzyki. Został on wytypowany spośród młodych
artystów z Lasek w drodze eliminacji i konkursu jako jedyny kandydat, który
mógł najlepiej odpowiadać wymaganiom konkursu. Występ podczas
festiwalu Piano Paralympic in Japan uznany bowiem został za dogodną
sposobność sprawdzenia umiejętności i możliwości dziecka niewidomego
autystycznego uzdolnionego muzycznie, jakim jest Maksymilian.
Maksymilian zachowywał bardzo pogodny nastrój, nawiązywał krótkie rozmowy na
temat słuchanej muzyki. Wyrażał przy tym swoje zadowolenie z faktu, że
podróżuje samolotem do Japonii. Twierdził, że lubi latać. Jego
zdaniem najlepszym językiem na świecie jest japoński.
Niedługo przed lądowaniem można było dostrzec za oknem pejzaże i krajobrazy
japońskiej ziemi.
Dość długo trwała nasza odprawa, gdyż stwierdziliśmy brak jednej walizki
– akurat tej, która zawierała w sobie eleganckie ubranie Maksymiliana
i większość jego osobistych rzeczy. Wobec niemałego problemu, jaki nas
spotkał, skontaktowaliśmy się telefonicznie z panią Chiemi Osako, która
zaoferowała nam swoją pomoc podczas całego pobytu w Japonii, a już
dawno z niecierpliwością oczekiwała na lotnisku naszego przybycia.
Pomogła nam natychmiast uzgodnić sposób odzyskania naszego bagażu –
okazało się, że walizka nie przyleciała w ogóle z Amsterdamu i
dopiero będzie można ją odebrać w dniu konkursu wieczorem w hotelu, w
którym będziemy nocować. Nie była to najszczęśliwsza wiadomość, zwłaszcza
że oznaczało to, iż Maks nie będzie mógł ubrać się na czas swoich
występów w specjalnie przygotowany na tę okoliczność garnitur. Sprawa
ubioru pozostała w ogóle pod znakiem zapytania – Maks mógł chodzić
ubrany w sportowe spodnie, w jakich przyleciał do Tokyo i w białą
koszulę, która na szczęście była zapakowana w innej niż zagubiona
walizce. Z lotniska przemieściliśmy się wygodną taksówką, której kierowca
zrobił na nas bardzo dobre wrażenie swoją uprzejmością, uczynnością
i dobrym humorem. Zostaliśmy zakwaterowani na jedną noc w Hotelu
National Olympics Memorial Youth Center w małych pokojach 1-osobowych z łazienką.
Następnego dnia (w sobotę 8 stycznia) pojechaliśmy z panią
Chiemi do domu jej koleżanki, w którym przez całe popołudnie, w dowolnej ilości czasu był dostępny
dla Maksa fortepian. Maks mógł poćwiczyć, wprawić się w formę po
podróży i dokonać ostatnich szlifów przed występem.
W domu tym mieszkała pani Kitagawa, która uważnie przysłuchiwała się
jak Maks ćwiczy przed występem.
Zaprosiła nas później na obiad i przyjęła nas w swoim domu niezwykle gościnnie.
Gdy usłyszała historię o zagubionej walizce poszperała u siebie w
szafie i wynalazła całkiem pasujące na Maksa eleganckie ubranie i
ofiarowała je jako prezent. Od tej chwili mogliśmy nie martwić się już
o ubiór dla naszego młodego artysty na czas występu. Wszyscy razem
zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie, na którym jest pani Kitagawa, pani
Chiemi oraz Maks i ja.
Wieczorem czekało nas powitalne party otwierające Festiwal Piano Paralympic in
Japan z wyśmienitym jedzeniem. Dowiedzieliśmy się, że w Japonii najwięcej zjada się na kolację.
Po kolacji przeprowadziliśmy się do hotelu „Concerto”, w którym
mieszkaliśmy przez dwie noce w pokojach 2-osobowych ze względu na to, iż
lepiej było dla Maksa zamieszkać w pokoju ze swoim tatą, aniżeli
pozostawać na noc w pokoju 1-osobowym bez opieki.
W niedzielę rano zostaliśmy przewiezieni autokarem do Yokohamy, do
Yokohama Minato Mirai Hall, gdzie miały się odbyć konkursowe przesłuchania
w obu kategoriach. Każdy z kandydatów miał przewidzianą 5 – minutową próbę w sali z
fortepianem.
Nie było żadnej szansy na przekroczenie czasu choćby o minutę, gdyż
automatycznie włączony umieszczony na ścianie programator odliczył nam
czas dokładnie i dał sygnał, że trzeba już opuścić salę. Maks zdążył
zaledwie zagrać zaledwie po kilka taktów samych początków kompozycji,
które miał wykonać.
Nauka ślubowania polegała na kilkurazowym powtórzeniu Maksowi przez panią
Chiemi japońskich słów przysięgi i wypowiedzeniu go co jakiś czas
przez Maksa na pamięć. Maks bardzo dobrze zapamiętał całe dwa zdania
po japońsku. Bez problemu wypowiedział szerokim audytorium do mikrofonu:
„Watashi-no namae-wa Max desu.
Kyowa ichiban sutekini hikimasu”, co oznaczało: „Nazywam
się Maks. Dzisiaj zagram najpiękniej jak potrafię”. Za tak piękne
zapewnienie Maksymilian otrzymał serdeczne, gorące oklaski. Udało mi się
uwiecznić moment wymiany kwiatów na scenie oraz wypowiadanie przez Maksa przysięgi do mikrofonu.
Około południa Maksymilian jako trzeci uczestnik wykonał przed jury, w zamkniętej
przed publicznością sali, swoją improwizację na temat pieśni „Sakura,
sakura”. Grał niezwykle pięknym dźwiękiem, z dużym wyczuciem
muzyki. Jurorzy napisali do niego następujące uwagi: ·
„Piękny
styl, bardzo wrażliwie, w muzykalnym stylu. Gratulacje.”
– Prof. Martin Berinbaum (British Columbia University, Canada): ·
„Dobrze!”
– Ms. Fang I-Yah (Taiwan Art. School) ·
„Sposób
użycia harmonii jest bardzo interesujący, wzbudza zainteresowanie. Zakończenie
utworu bardzo czarujące.” – Kazuko Iwama (Nasu Music Academy, Japonia) ·
„Ta
Sakura jest bardzo czarująca, a szczególnie harmonizacja, gra harmonii
jest czysta i piękna” – Noriko
Yokota (I.P.D., Japonia) ·
„Bardzo
dziękujemy, że z tak daleka przyjechałeś do Japonii. Jestem poruszona
Twoimi delikatnymi nutami. Dziękuję.”
– Ms. Etsuko Kobayashi (Japonia) ·
„Spokojna
i uspokajająca ‘Sakura’. W przyszłości oczekuję, że rozwiniesz swój
talent i jeszcze Cię usłyszę. Dziękuję.” – prof. Shigemi Yamawaki (terapeuta w Nojigiku Medical Center, Profes
Kobe University) ·
„Dziękuję
i gratuluję za to cudowne i wrażliwe wykonanie. Poczucie harmonii i gust
jest u Ciebie dobrze rozwinięte, i podobała mi się twoja aranżacja
ogromnie!” – Dr.
Thomas Hecht (Yong Siew Toh Conservaroty of Music, Singapore). W oczekiwaniu na popołudniowy występ udaliśmy się na krótki spacer po
wybrzeżu pobliskiego portu.
W wolnej chwili Maks zapoznawał się z salą koncertową, jej wielkością,
z akustyką. Na tle logo konkursu zrobione zostało mu pamiątkowe zdjęcie.
W głębi widać wśród flag innych narodowości biało – czerwoną
polską flagę. Tuż przed występem można było rozegrać się i poćwiczyć przez 10 min w
sali z fortepianem.
Ok.godz. 17.00 konferansjer zapowiedział występ Maksymiliana. Każdego
uczestnika przedstawiano audytorium bliżej i od każdego mówiono
publiczności parę słów. Maksymilian został przedstawiony następująco:
„Mam 13 lat. Od dziecka jestem niewidomy.
Mam autyzm. Lubię grać swoją własną muzykę i uczę się gry na fortepianie w Szkole Muzycznej
dla Dzieci Niewidomych w Laskach koło Warszawy, w Polsce. Cieszę się,
że przyjechałem do Japonii i będę mógł zagrać moją kochaną muzykę
na Piano Paralympic. Ponieważ zgubiłem bagaż na lotnisku niestety nie
mogłem dziś ubrać kostiumu, który był przygotowany specjalnie na występ,
ale dzięki sympatycznej Pani Japonce mogłem pożyczyć ubranie. Dla tej
Pani też będę grał jak najpiękniej jako podziękowanie.” W
czasie tej zapowiedzi Maksymilian wyszedł na scenę, zajął miejsce przy
fortepianie i zagrał publiczności następujący repertuar: 1. Feliks Rybicki: „Wietrzyk”. 2. Fryderyk Chopin: „Cantabile” op. posth. 3. Siergiej Prokofiew: „ Marsz” op. 65. 4. Dmitri Kabalewsky: „Sonatina op. 27 nr 18. 5. Jan Sebastian Bach: „Małe Preludium” C – dur, BWV 924. 6. Improwizacja na temat „Małego Preludium” J. S. Bacha. 7. Marian Sawa: Mazurek nr 3.
Gra Maksymiliana odznaczała się dużą wrażliwością, pięknym dźwiękiem,
a cały występ – wysoką kulturą artystyczną. Nagrodzono go wyjątkowo gorącymi brawami, dyplomem i medalem artystycznym.
Jurorzy wyrazili w swoich wypowiedziach skierowanych do Maksa uznanie dla jego
talentu, gdyż zagrał pięknie.
W recenzjach Jury czytamy: ·
„Mam wrażenie, że Twój dźwięk jest bardzo delikatny i piękny. Najbardziej
podobał mi się sposób, w jaki zagrałeś Cantabile F. Chopina – w
Twojej grze czułam polskość, jakby wiatr z Polski. Masz bardzo dobry słuch,
bardzo podoba mi się Twoja umiejętność grania harmoniami, to, że
czujesz charakter utworów. Bardzo proszę, abyś nadal pracował nad
muzyką i .... chciałabym w przyszłości Cię jeszcze usłyszeć.”
– Yukari Tsuchikawa ·
„Jestem
jak lody – rozpłynęłam się pod wpływem Twojej gry dlatego, że grałeś
czarującym dźwiękiem i czułam się przeniesiona do fantastycznego świata
dzięki Twojej grze. Twój dźwięk, który jest bardzo czysty, łagodny i
ciepły ma siłę nieść światu pokój. W przyszłości staraj się
bardziej studiować. Trzymaj się!”
– Yukiyo Endo ·
„Jestem
rozmarzona..., czuję, że przeniosłam się dzięki Twojej muzyce gdzieś,
gdzie jest mi bardzo dobrze, ciepło. Twój dźwięk jest najbliższy
mojemu gustowi. Dziękuję bardzo za wspaniały koncert! – Emiko Nakajima ·
„Twoja
gra jest bardzo delikatna i głęboka. Masz dobry gust w wyborze dźwięku.
Twoje granie jest bardzo szlachetne. Czułam, że grany utwór Chopina to
jest prawdziwy Chopin. Najbardziej podobały mi się utwory: F. Chopina,
J. S. Bacha i S. Prokofiewa. Rozmarzyłam się. Uwielbiam Twoje granie –
jestem Twoją fanką. Bardzo proszę Cię, jeszcze raz chciałabym posłuchać
Twojej muzyki”
– Yumiko Kanazawa ·
Twoja
ciepła muzyka (dźwięk) trafiła do mojego serca. Czuje się
przeniesiona w atmosferę spokoju, modlitwy. Proszę osiągać postępy,
studiować dalej. Bardzo proszę koncertować. Mam nadzieję, że jeszcze
raz usłyszę kiedyś Twoją muzykę. PS. Dzisiejsze pożyczone ubranie
bardzo Tobie pasuje i wyglądasz bardzo przystojnie.”
– Keiko Ueda ·
„Twoja
melodia płynie, porusza się bardzo naturalnie i pięknie. Czuję, że Ty
bardzo lubisz muzykę. Wydaje mi się, że muzyka jest Twoją ulubioną.
Czuję, że interesujesz się kolorem dźwięku. Zauważyłam, że Twoja
harmonia ma wiele barw, czujesz różne harmonie, które mają rozmaite
kolory.” – Masako Watanabe ·
„Słuchałam
i byłam bardzo rozmarzona. Masz bardzo miękki i bardzo czarujący dźwięk!
Każdy z 6-ciu utworów miał różne atmosfery, przedstawiłeś je w różnych
charakterach. Najbardziej podobała mi się improwizacja na temat J. S.
Bacha. Współczuję przygody z garniturem. Życzę, abyś jak najwcześniej
go odnalazł.”
– Kaori Hasebe ·
„Przyjemny
wiatr przyszedł do mnie gdy grałeś utwór Rybickiego. W Cantabile F.
Chopina – czarująca harmonia, bardzo uspokajająca. Prokofiewa zagrałeś
bardzo dobrze – budowałeś muzykę i czuło się, że ta muzyka bardzo
jest bliska Tobie. Bardzo dobrze zbudowany utwór D. Kabalewskiego podczas
grania. Dziękuję za wspaniałą grę, wykonanie, występ.” – Ryo Sudo
Wysłuchaliśmy przemówień, które wygłosili m. In. prezes I.P.D.,
p. Tokio Sakoda, żona ambasadora USA w Japonii
oraz dr Shigeaki Hinohara.
Spośród uczestników Piano Paralympic in Japan na scenie zasiedli ci, którzy
zostali zakwalifikowani do finału konkursu „A”.
I. miejsce: Sun Yan z Chin, 22 – letni słabo widzący student Konserwatorium Muzycznego w Beijing II. miejsce: Svetlana Reutskaya z Rosji, niepełnosprawna z powodu porażenia lewej nogi 24 – letnia studentka Konserwatorium w Novosibirsku III. miejsce: Ignasi Cambra, 15 – letni niewidomy artysta z Hiszpanii. Po uroczystości Maks – wielki fan dziewczęcego zespołu dętego
chciał bardzo spotkać się z jego członkiniami. Udało się
zrealizować to życzenie Maksa ku jego wielkiej radości, mimo iż
dziewczęta prawie się już spakowały do wyjazdu. Na koniec zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie. Maks wyszedł na nim nadzwyczaj
przystojnie. Ubrany był już nie w pożyczony, lecz w swój garnitur –
odzyskany poprzedniego wieczora z lotniska. Spotkaliśmy się także z panem Tokio Sakoda i złożyliśmy mu serdeczne podziękowania.
Przekazaliśmy mu pozdrowienia od pana Prezesa z Lasek oraz od pani dyr.
Elżbiety Górnej.
Po pożegnaniu się z pozostałymi uczestnikami wyruszyliśmy pod opieką
pani Chiemi na zwiedzanie Tokyo i okolic. Maks pasjonował się otaczającymi
go zewsząd rozmaitymi dźwiękami. Wiele z nich starał się uwiecznić
na taśmach magnetofonowych za pomocą swojego dyktafonu. Poniżej na zdjęciu –
nagrywanie odgłosów kolejki miejskiej. Postanowiliśmy odwiedzić kościół w dzielnicy Shibuya,
w którym od 50-ciu lat pracuje polski kapłan, ks. prof. T. Oblak SJ, CLD.
Przyjął nas niezwykle gościnnie i serdecznie. Zaprosił nas do wnętrza kościoła,
gdzie w każdą niedzielę po południu odbywa się Msza św. w języku polskim oraz spotkania Polonii.
Zwykłym rytuałem dnia codziennego stało się poszukiwanie smakowitych bułek dla
Maksa. Pani Chiemi była w tej dziedzinie niezastąpioną mistrzynią.
Trasa
prowadziła przez wysokie pasma górskie, które pokonywaliśmy dzięki
wydrążonym pod górami tunelom. Tuż przed wjazdem do tunelu pozostawał za
nami niezapomniany widok. Po przybyciu do hotelu, w wolnej chwili Maks odebrał swoją nagrodę za piękne
wykonanie muzyki na scenie – mógł nagrać dzwonki telefonu komórkowego pani Chiemi.
Tuż przed kolacją przebraliśmy się w kimona – swobodne ubranie, jakie nakładają
Japończycy dla wygody wieczorem w domu.
Po dniu pełnym niepowtarzalnych wrażeń można było skorzystać z kąpieli
w gorących źródłach. Maksowi bardzo spodobała się ta atrakcja
proponowana w hotelu 24 h/dobę Tato Maksa mówił, że chłopiec
trochę ociągał się z wyjściem z łaźni. Czekała na nas wystawna kolacja, więc udaliśmy się do hotelowej restauracji. Na
kolacji najbardziej atrakcyjne pośród wyśmienitych przysmaków okazały
się dla Maksa jak zwykle japońskie maślane bułeczki.
Po śniadaniu pani Chiemi wypożyczyła samochód, którym udaliśmy się do Kawaguchiko Music Forest – przepięknego miejsca, w którym znajduje się Ukai – Museum z zabytkowymi grającymi szafami i dużą liczbą starych, niepowtarzalnie pięknych i ciekawych pozytywek.
Ich brzmienie i wygląd bardzo zaciekawiły Maksa.
Maks był bardzo zadowolony ze zwiedzenia tego miejsca, zważywszy na to, że
jego pomysł muzyczny na aranżację utworu na temat starej pieśni japońskiej
”Sakura, sakura”, jaki przedstawił na Piano Paralympic zawierał na początku i na końcu motyw
pozytywki wykonywany na fortepianie. W chwili odpoczynku, po tak wielkiej ilości wrażeń zasiedliśmy przy
stoliku, aby wypić szklankę wody. Mimo zimy i leżącego gdzieniegdzie śniegu wodę podawano zawsze z kostką
lodu. Pani Chiemi w trosce o zdrowie Maksa zamówiła ciepłą herbatkę z cytryną i
cukrem. Gdy ją piliśmy – Fujiyama nie była już tak wyraźnie
widoczna. Przykryły ją chmurki przygonione przez wiejący tego dnia
ostry, porywisty wiatr. Za to widoczne są pięknie kwitnące kolorowe
prymule, które znacznie rozweselały zimowy krajobraz. Także duża ilość
ciepłych promieni słonecznych pozwoliła nam zapomnieć o panującym ogólnie
chłodzie.
W bajkowym pejzażu Kawaguchiko Music Forest najbardziej zadziwiającym był
właśnie fakt kwitnących w skrzynkach i na rabatach kwiatów przy równoczesnej
obecności śniegu pokrywającego dachy budynków i obrzeża trawnika. Podczas spaceru można było zapoznać się z mosiężnym misiem – mieszkańcem
Kawaguchiko Music Forest i zrobić z nim pamiątkowe zdjęcia.
Przyjazna okazała się także mieszkająca nieopodal w „cyrku” tresowana małpka,
która zaprezentowała nam swoje popisowe numery i oryginalne małpie
wybryki. Pozwoliła także zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z Maksem. Po obejrzeniu małpich występów zrobiliśmy ostatnią pożegnalną
fotografię na tle Fuji.
Pożegnawszy się z piękną okolicą wsiedliśmy w samochód i odjechaliśmy w stronę
hotelu, podziwiając po drodze interesujące widoki ciągnących się pasm
górskich.
Gdy już z zapakowanymi walizkami wyszliśmy z hotelu – spotkaliśmy się z
przejawem wielkiej gościnności i uprzejmości Japończyków. Żegnali
nas ukłonami, a wyszedłszy na ulicę machali nam na pożegnanie tak długo,
aż nasz samochód zniknął im zupełnie z widoku. Do lotniska Narita dojechaliśmy specjalnym pociągiem expresowym
NaritaExpress. Podróżowało się nam nim dość szybko i komfortowo. W hotelu Narita, w dość przytulnie urządzonych pokojach mogliśmy wypocząć
przed kolejnym dniem, w którym czekała nas szczęśliwa, powrotna podróż
do Polski.
Następnego dnia Maks obudził się pełen energii i po wyjściu z hotelu, ze
spakowanymi walizkami gotów był pokonać ponad 9 tys. km w podróży
samolotem jakby nigdy nic.... Około południa, znów znaleźliśmy się wysoko w chmurach – 11 000 km nad
ziemią.
Pędziliśmy do Polski (w której właśnie budził się nowy dzień – czwartek, 13
stycznia 2005 r.) z prędkością ok. 900 km/h, zachowując w pamięci jak najwięcej
wspaniałych wrażeń i wspomnień, którymi dzielimy się dziś ze
wszystkimi zainteresowanymi.
Na koniec pragniemy wyrazić naszą wielką wdzięczność za okazaną pomoc
i wielką życzliwość dla pani Chiemi Osako, która była naszym aniołem
stróżem – zawsze służyła nam pomocą, była z nami dosłownie wszędzie
i nie opuszczała nas nawet na krok. Serdeczne podziękowania prosimy także,
aby odebrała od nas pani Kitagawa Sachiko, która znalazła w swojej
szafie i pożyczyła Maksowi ubranie na czas występu, a następnie
ofiarowała cały ten strój jako prezent na zawsze. [powrót] |