Strona Główna
Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi
Ośrodek
Szkolno-Wychowawczy
Dział Absolwentów
Dział Darów
Biblioteka Publikacji Multimedialnych
Biblioteka Tyflologiczna
Placówki Towarzystwa
Rozwój Zakładu
Galeria
Chór Uccelli Forestali
Leśne Ptaki
Kontakty i dojazd

Maks Chlewiński w Kraju Kwitnącej Wiśni 

Przez cztery miesiące trwały przygotowania Maksymiliana Chlewińskiego, 13 – letniego wychowanka Ośrodka Szkolno–Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych w Laskach, ucznia piątej klasy Szkoły Muzycznej I st. do udziału w I. Międzynarodowym Festiwalu Pianistycznym dla Pianistów Niepełnosprawnych „Piano Paralympic in Japan” zorganizowanym przez Piano Paralympic Commitee oraz Institute for Piano Teachers & Disabled in Japan (I.P.D) w dn. 09 – 10 stycznia 2005 r. w Japonii, w Yokohama Minato Mirai Hall. Honorowy patronat nad festiwalem objął Dr. Shigeaki Hinohara – dyrektor Międzynarodowego Szpitala w St. Lukas.

Poniżej przybliżam charakter festiwalu, jak również przedstawiam relacje i wspomnienia z udziału Maksymiliana w konkursie oraz dzielę się wrażeniami z pobytu w Japonii. Swoje opowiadanie przeplatam zdjęciami, które najpełniej mogą odzwierciedlić i potwierdzić wszystko, co się wydarzyło. Zapraszam więc do wspólnego odbycia podróży i śledzenia wydarzeń, jakie miały miejsce w Japonii z udziałem niewidomego wychowanka, jego ojca oraz moim.

W konkursie „Piano Paralympic in Japan” mogli wziąć udział pianiści bez względu na wiek i rodzaj niepełnosprawności, którzy w sztuce muzycznej odnajdują możliwość wyrażenia i zawarcia własnego sposobu odczuwania świata, dzielenia się z innymi swoimi myślami, uczuciami, radością muzykowania, a także swoim sposobem na przezwyciężanie trudności. Maksymilian Chlewiński od urodzenia niewidomy i naznaczony autyzmem należał do najmłodszej grupy uczestników.

I. Międzynarodowy Festiwal Pianistyczny dla Pianistów Niepełnosprawnych „Piano Paralymic in Japan” podzielony był na dwie kategorie: „A” i „B”. W pierwszej (kat. „A”) odbył się konkurs zamknięty, podczas którego należało w obecności jedynie jury przedstawić improwizację fortepianową na temat japońskiej pieśni ludowej „Sakura, sakura” („Kwiat wiśni”), której nuty zamieszczono na plakacie oraz w materiałach informacyjnych Festiwalu.

Druga kategoria („B”), otwarta dla publiczności, obejmowała przedstawienie w sali koncertowej Yokohama Minato Mirai Hall przygotowanego programu złożonego z dowolnie wybranych kompozycji z repertuaru pianisty. W gronie międzynarodowego jury konkursu, któremu przewodniczył Prezes I.P.D. oraz główny pomysłodawca i organizator konkursu p. Tokio Sakoda zasiadali wybitni pianiści i pedagodzy, m. in. prof. Martin Berinbaum (British Columbia University, Canada), Fang I-Yah (Taiwan Art. School), Kazuko Iwama (Nasu Music Academy, Japonia), Noriko Yokota (I.P.D., Japonia) czy też dr Thomas Hecht (Yong Siew Toh Conservaroty of Music, Singapore).

 

Festiwal powołano po to, aby ludzie niepełnosprawni kochający muzykę dokonywali rzeczy niemożliwych i mieli sposobność do odkrywania tkwiącego w nich niewyczerpanego potencjału ludzkich możliwości. W zamyśle organizatorów było także odkrycie, promowanie i wspieranie nowych talentów, zachęcenie osób niepełnosprawnych do podejmowania aktywności twórczej. Konkurs miał również na celu przyczynienie się do budowania pokoju na świecie, rozszerzania pośród ludzi świadomości i wrażliwości na drugiego człowieka.

Do konkursu przystąpiło blisko 100 niepełnosprawnych pianistów z różnych krajów świata, m.in. z Chin, Japonii, Malezji, Tajwanu, Korei, Rosji, USA, Włoch, Austrii, Węgier, Niemiec, Hiszpanii, Francji. Maksymilian Chlewiński jako jedyny kandydat reprezentował Polskę. Festiwalowy informator prezentował każdego z wykonawców:


Aby wziąć udział w pierwszej kategorii konkursu („A”) na najpiękniejsze i najlepsze wykonanie napisanego specjalnie na festiwal opracowania melodii starej pieśni japońskiej „Sakura, sakura” („Kwiat wiśni”), Maks przygotował własną improwizację na jej temat. Dodatkowo dysponował repertuarem pianistycznym złożonym z kompozycji F. Chopina, F. Rybickiego, S. Prokofiewa, D. Kabalewskiego, J. S. Bacha i M. Sawy. Mógł więc wziąć udział także w drugiej kategorii konkursu („B”), w której każdy niepełnosprawny pianista przed publicznością zgromadzoną w sali koncertowej przedstawiał owoce swojej pracy przy fortepianie. Jury oceniało oryginalność wykonania, technikę gry, osobowość artystyczną i artystyczne wrażenie oraz wysiłek podjęty przez pianistów dla przezwyciężenia niepełnosprawności.

6 stycznia wieczorem cała nasza „trójka” wyruszyła w podróż samolotem do bardzo odległego od Polski „Kraju kwitnącej wiśni”.

Główną przyczyną całego przedsięwzięcia był niezaprzeczalnie fakt posiadania przez Maksymiliana dużego muzycznego talentu, pasji grania na fortepianie i głębokiej miłości do muzyki. Został on wytypowany spośród młodych artystów z Lasek w drodze eliminacji i konkursu jako jedyny kandydat, który mógł najlepiej odpowiadać wymaganiom konkursu. Występ podczas festiwalu Piano Paralympic in Japan uznany bowiem został za dogodną sposobność sprawdzenia umiejętności i możliwości dziecka niewidomego autystycznego uzdolnionego muzycznie, jakim jest Maksymilian.

Wbrew wszelkim obawom okazało się, że Maks świetnie znosił podróż. Głównym jego zajęciem w samolocie stało się słuchanie discmana.















Korzystał także prawie nieustannie ze słuchawek, za pomocą których mógł słuchać radia z nagranymi audycjami w języku japońskim, a także muzyki poważnej – zwłaszcza nagrań utworów skrzypcowych.

Maksymilian zachowywał bardzo pogodny nastrój, nawiązywał krótkie rozmowy na temat słuchanej muzyki. Wyrażał przy tym swoje zadowolenie z faktu, że podróżuje samolotem do Japonii. Twierdził, że lubi latać. Jego zdaniem najlepszym językiem na świecie jest japoński.

Znajdowaliśmy się przez ok. 10 godz. 11 000 km ponad ziemią. Na cztery godziny przed przylotem do Tokio rozpoczął się piękny wschód słońca.




W miarę jak przybliżaliśmy się do celu naszej podróży zmieniały się widoki za oknem i pojawiało się coraz więcej słońca, a później i chmur.

Niedługo przed lądowaniem można było dostrzec za oknem pejzaże i krajobrazy japońskiej ziemi.

Po szczęśliwym lądowaniu (7 stycznia po południu) znaleźliśmy się na lotnisku JAL.

Dość długo trwała nasza odprawa, gdyż stwierdziliśmy brak jednej walizki – akurat tej, która zawierała w sobie eleganckie ubranie Maksymiliana i większość jego osobistych rzeczy. Wobec niemałego problemu, jaki nas spotkał, skontaktowaliśmy się telefonicznie z panią Chiemi Osako, która zaoferowała nam swoją pomoc podczas całego pobytu w Japonii, a już dawno z niecierpliwością oczekiwała na lotnisku naszego przybycia. Pomogła nam natychmiast uzgodnić sposób odzyskania naszego bagażu – okazało się, że walizka nie przyleciała w ogóle z Amsterdamu i dopiero będzie można ją odebrać w dniu konkursu wieczorem w hotelu, w którym będziemy nocować. Nie była to najszczęśliwsza wiadomość, zwłaszcza że oznaczało to, iż Maks nie będzie mógł ubrać się na czas swoich występów w specjalnie przygotowany na tę okoliczność garnitur. Sprawa ubioru pozostała w ogóle pod znakiem zapytania – Maks mógł chodzić ubrany w sportowe spodnie, w jakich przyleciał do Tokyo i w białą koszulę, która na szczęście była zapakowana w innej niż zagubiona walizce.

Z lotniska przemieściliśmy się wygodną taksówką, której kierowca zrobił na nas bardzo dobre wrażenie swoją uprzejmością, uczynnością i dobrym humorem. Zostaliśmy zakwaterowani na jedną noc w Hotelu National Olympics Memorial Youth Center w małych pokojach 1-osobowych z łazienką.

Następnego dnia (w sobotę 8 stycznia) pojechaliśmy z panią Chiemi do domu jej koleżanki, w którym przez całe popołudnie, w dowolnej ilości czasu był dostępny dla Maksa fortepian. Maks mógł poćwiczyć, wprawić się w formę po podróży i dokonać ostatnich szlifów przed występem.

W domu tym mieszkała pani Kitagawa, która uważnie przysłuchiwała się jak Maks ćwiczy przed występem.

Zaprosiła nas później na obiad i przyjęła nas w swoim domu niezwykle gościnnie. Gdy usłyszała historię o zagubionej walizce poszperała u siebie w szafie i wynalazła całkiem pasujące na Maksa eleganckie ubranie i ofiarowała je jako prezent. Od tej chwili mogliśmy nie martwić się już o ubiór dla naszego młodego artysty na czas występu. Wszyscy razem zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie, na którym jest pani Kitagawa, pani Chiemi oraz Maks i ja.

Wieczorem czekało nas powitalne party otwierające Festiwal Piano Paralympic in Japan z wyśmienitym jedzeniem.

Dowiedzieliśmy się, że w Japonii najwięcej zjada się na kolację.

Po kolacji przeprowadziliśmy się do hotelu „Concerto”, w którym mieszkaliśmy przez dwie noce w pokojach 2-osobowych ze względu na to, iż lepiej było dla Maksa zamieszkać w pokoju ze swoim tatą, aniżeli pozostawać na noc w pokoju 1-osobowym bez opieki.

W niedzielę rano zostaliśmy przewiezieni autokarem do Yokohamy, do Yokohama Minato Mirai Hall, gdzie miały się odbyć konkursowe przesłuchania w obu kategoriach.

Każdy z kandydatów miał przewidzianą 5 – minutową próbę w sali z fortepianem.

Nie było żadnej szansy na przekroczenie czasu choćby o minutę, gdyż automatycznie włączony umieszczony na ścianie programator odliczył nam czas dokładnie i dał sygnał, że trzeba już opuścić salę. Maks zdążył zaledwie zagrać zaledwie po kilka taktów samych początków kompozycji, które miał wykonać.

Szczególnym wyróżnieniem dla Maksymiliana było wytypowanie go do reprezentowania uczestników konkursu w uroczystości inaugurującej poprzez symboliczną wymianę kwiatów z kandydatem gospodarzy oraz wypowiedzenie „Ślubowania kandydata konkursu” w języku japońskim. Próba wręczenia kwiatów odbyła się za sceną tuż przed rozpoczęciem uroczystości głównej transmitowanej przez radio i telewizję.

Nauka ślubowania polegała na kilkurazowym powtórzeniu Maksowi przez panią Chiemi japońskich słów przysięgi i wypowiedzeniu go co jakiś czas przez Maksa na pamięć. Maks bardzo dobrze zapamiętał całe dwa zdania po japońsku. Bez problemu wypowiedział szerokim audytorium do mikrofonu: „Watashi-no namae-wa Max desu. Kyowa ichiban sutekini hikimasu”, co oznaczało: „Nazywam się Maks. Dzisiaj zagram najpiękniej jak potrafię”. Za tak piękne zapewnienie Maksymilian otrzymał serdeczne, gorące oklaski. Udało mi się uwiecznić moment wymiany kwiatów na scenie oraz wypowiadanie przez Maksa przysięgi do mikrofonu.

Po tak ważnym występie można było posilić się bułkami i napojami.

Około południa Maksymilian jako trzeci uczestnik wykonał przed jury, w zamkniętej przed publicznością sali, swoją improwizację na temat pieśni „Sakura, sakura”. Grał niezwykle pięknym dźwiękiem, z dużym wyczuciem muzyki. Jurorzy napisali do niego następujące uwagi:

    ·       „Piękny styl, bardzo wrażliwie, w muzykalnym stylu. Gratulacje.” – Prof. Martin Berinbaum (British Columbia University, Canada):

    ·       „Dobrze!” – Ms. Fang I-Yah (Taiwan Art. School)

    ·       „Sposób użycia harmonii jest bardzo interesujący, wzbudza zainteresowanie. Zakończenie utworu bardzo czarujące.” – Kazuko Iwama (Nasu Music Academy, Japonia)

    ·       „Ta Sakura jest bardzo czarująca, a szczególnie harmonizacja, gra harmonii jest czysta i piękna”Noriko Yokota (I.P.D., Japonia)

    ·       „Bardzo dziękujemy, że z tak daleka przyjechałeś do Japonii. Jestem poruszona Twoimi delikatnymi nutami. Dziękuję.” – Ms. Etsuko Kobayashi (Japonia)

    ·       „Spokojna i uspokajająca ‘Sakura’. W przyszłości oczekuję, że rozwiniesz swój talent i jeszcze Cię usłyszę. Dziękuję.” – prof. Shigemi Yamawaki (terapeuta w Nojigiku Medical Center, Profes Kobe University)

    ·       „Dziękuję i gratuluję za to cudowne i wrażliwe wykonanie. Poczucie harmonii i gust jest u Ciebie dobrze rozwinięte, i podobała mi się twoja aranżacja ogromnie!”Dr. Thomas Hecht (Yong Siew Toh Conservaroty of Music, Singapore).

W oczekiwaniu na popołudniowy występ udaliśmy się na krótki spacer po wybrzeżu pobliskiego portu.

W wolnej chwili Maks zapoznawał się z salą koncertową, jej wielkością, z akustyką. Na tle logo konkursu zrobione zostało mu pamiątkowe zdjęcie. W głębi widać wśród flag innych narodowości biało – czerwoną polską flagę.

Tuż przed występem można było rozegrać się i poćwiczyć przez 10 min w sali z fortepianem.

Ok.godz. 17.00 konferansjer zapowiedział występ Maksymiliana. Każdego uczestnika przedstawiano audytorium bliżej i od każdego mówiono publiczności parę słów. Maksymilian został przedstawiony następująco: „Mam 13 lat. Od dziecka jestem niewidomy. Mam autyzm. Lubię grać swoją własną muzykę i uczę się gry na fortepianie w Szkole Muzycznej dla Dzieci Niewidomych w Laskach koło Warszawy, w Polsce. Cieszę się, że przyjechałem do Japonii i będę mógł zagrać moją kochaną muzykę na Piano Paralympic. Ponieważ zgubiłem bagaż na lotnisku niestety nie mogłem dziś ubrać kostiumu, który był przygotowany specjalnie na występ, ale dzięki sympatycznej Pani Japonce mogłem pożyczyć ubranie. Dla tej Pani też będę grał jak najpiękniej jako podziękowanie.” W czasie tej zapowiedzi Maksymilian wyszedł na scenę, zajął miejsce przy fortepianie i zagrał publiczności następujący repertuar:

1. Feliks Rybicki: „Wietrzyk”.

2. Fryderyk Chopin: „Cantabile” op. posth.

3. Siergiej Prokofiew: „ Marsz” op. 65.

4. Dmitri Kabalewsky: „Sonatina op. 27 nr 18.

5. Jan Sebastian Bach: „Małe Preludium” C – dur, BWV 924.

6. Improwizacja na temat „Małego Preludium” J. S. Bacha.

7. Marian Sawa: Mazurek nr 3.  

Gra Maksymiliana odznaczała się dużą wrażliwością, pięknym dźwiękiem, a cały występ – wysoką kulturą artystyczną.

Nagrodzono go wyjątkowo gorącymi brawami, dyplomem i medalem artystycznym. Jurorzy wyrazili w swoich wypowiedziach skierowanych do Maksa uznanie dla jego talentu, gdyż zagrał pięknie.


W recenzjach Jury czytamy:

    · „Mam wrażenie, że Twój dźwięk jest bardzo delikatny i piękny. Najbardziej podobał mi się sposób, w jaki zagrałeś Cantabile F. Chopina – w Twojej grze czułam polskość, jakby wiatr z Polski. Masz bardzo dobry słuch, bardzo podoba mi się Twoja umiejętność grania harmoniami, to, że czujesz charakter utworów. Bardzo proszę, abyś nadal pracował nad muzyką i .... chciałabym w przyszłości Cię jeszcze usłyszeć.” – Yukari Tsuchikawa

    ·       „Jestem jak lody – rozpłynęłam się pod wpływem Twojej gry dlatego, że grałeś czarującym dźwiękiem i czułam się przeniesiona do fantastycznego świata dzięki Twojej grze. Twój dźwięk, który jest bardzo czysty, łagodny i ciepły ma siłę nieść światu pokój. W przyszłości staraj się bardziej studiować. Trzymaj się!” – Yukiyo Endo

    ·       „Jestem rozmarzona..., czuję, że przeniosłam się dzięki Twojej muzyce gdzieś, gdzie jest mi bardzo dobrze, ciepło. Twój dźwięk jest najbliższy mojemu gustowi. Dziękuję bardzo za wspaniały koncert! – Emiko Nakajima

    ·       „Twoja gra jest bardzo delikatna i głęboka. Masz dobry gust w wyborze dźwięku. Twoje granie jest bardzo szlachetne. Czułam, że grany utwór Chopina to jest prawdziwy Chopin. Najbardziej podobały mi się utwory: F. Chopina, J. S. Bacha i S. Prokofiewa. Rozmarzyłam się. Uwielbiam Twoje granie – jestem Twoją fanką. Bardzo proszę Cię, jeszcze raz chciałabym posłuchać Twojej muzyki” – Yumiko Kanazawa

    ·       Twoja ciepła muzyka (dźwięk) trafiła do mojego serca. Czuje się przeniesiona w atmosferę spokoju, modlitwy. Proszę osiągać postępy, studiować dalej. Bardzo proszę koncertować. Mam nadzieję, że jeszcze raz usłyszę kiedyś Twoją muzykę. PS. Dzisiejsze pożyczone ubranie bardzo Tobie pasuje i wyglądasz bardzo przystojnie.” – Keiko Ueda

    ·       „Twoja melodia płynie, porusza się bardzo naturalnie i pięknie. Czuję, że Ty bardzo lubisz muzykę. Wydaje mi się, że muzyka jest Twoją ulubioną. Czuję, że interesujesz się kolorem dźwięku. Zauważyłam, że Twoja harmonia ma wiele barw, czujesz różne harmonie, które mają rozmaite kolory.” – Masako Watanabe

    ·       „Słuchałam i byłam bardzo rozmarzona. Masz bardzo miękki i bardzo czarujący dźwięk! Każdy z 6-ciu utworów miał różne atmosfery, przedstawiłeś je w różnych charakterach. Najbardziej podobała mi się improwizacja na temat J. S. Bacha. Współczuję przygody z garniturem. Życzę, abyś jak najwcześniej go odnalazł.” – Kaori Hasebe

    ·       „Przyjemny wiatr przyszedł do mnie gdy grałeś utwór Rybickiego. W Cantabile F. Chopina – czarująca harmonia, bardzo uspokajająca. Prokofiewa zagrałeś bardzo dobrze – budowałeś muzykę i czuło się, że ta muzyka bardzo jest bliska Tobie. Bardzo dobrze zbudowany utwór D. Kabalewskiego podczas grania. Dziękuję za wspaniałą grę, wykonanie, występ.” – Ryo Sudo

  Z treści wypowiedzi jurorów, jak również z gorących oklasków, jakie Maksymilian otrzymał po swoim występie można wywnioskować, że niezwykły talent Maksymiliana, jego pasja grania na fortepianie i miłość do muzyki pozostawiły wyraźny ślad w sercach słuchaczy.

Festiwal „Piano Paralympic in Japan” cieszył się dużym zainteresowaniem publiczności, prasy i telewizji. Podczas uroczystości kończącej i podsumowującej festiwal zajęliśmy miejsca na audytorium. Dopisywał nam dobry nastrój i poczucie spełnienia misji – udało się bowiem zaprezentować z jak najlepszej strony owoce pracy 13-letniego niewidomego i autystycznego Maksymiliana nad grą na fortepianie oraz rozwijaniem posiadanego talentu muzycznego.

Wysłuchaliśmy przemówień, które wygłosili m. In. prezes I.P.D., p. Tokio Sakoda, żona ambasadora USA w Japonii oraz dr Shigeaki Hinohara.

Spośród uczestników Piano Paralympic in Japan na scenie zasiedli ci, którzy zostali zakwalifikowani do finału konkursu „A”.

To właśnie ich wykonania improwizacji na temat pieśni „Sakura, sakura” najbardziej przypadły do gustu jury konkursu i zostały wyróżnione oraz dostrzeżone spośród wszystkich 32 występów. Potrafili z godnym podziwu wirtuozostwem, wspaniale wykonać i zinterpretować mistrzowsko napisane przez kompozytorów specjalnie na Piano Paralympic in Japan rozbudowane kompozycje. Każdy z tych kandydatów zaprezentował swój dobry warsztat pianistyczny wypracowany w trudzie podjętej wieloletniej pracy. 


Wśród osób nagrodzonych byli:

  I.  miejsce: Sun Yan z Chin, 22 – letni słabo widzący student 

     Konserwatorium Muzycznego w Beijing

 II. miejsce: Svetlana Reutskaya z Rosji, niepełnosprawna z powodu

     porażenia lewej nogi 24 – letnia studentka Konserwatorium 

     w Novosibirsku

III. miejsce: Ignasi Cambra, 15 – letni niewidomy artysta z Hiszpanii.

 

Po uroczystości Maks – wielki fan dziewczęcego zespołu dętego chciał bardzo spotkać się z jego członkiniami. Udało się zrealizować to życzenie Maksa ku jego wielkiej radości, mimo iż dziewczęta prawie się już spakowały do wyjazdu.

Na koniec zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie. Maks wyszedł na nim nadzwyczaj przystojnie. Ubrany był już nie w pożyczony, lecz w swój garnitur – odzyskany poprzedniego wieczora z lotniska.

Spotkaliśmy się także z panem Tokio Sakoda i złożyliśmy mu serdeczne podziękowania. Przekazaliśmy mu pozdrowienia od pana Prezesa z Lasek oraz od pani dyr. Elżbiety Górnej.

Spotkaliśmy się także z panem Tokio Sakoda i złożyliśmy mu serdeczne podziękowania. Przekazaliśmy mu pozdrowienia od pana Prezesa z Lasek oraz od pani dyr. Elżbiety Górnej.  

Po pożegnaniu się z pozostałymi uczestnikami wyruszyliśmy pod opieką pani Chiemi na zwiedzanie Tokyo i okolic. Maks pasjonował się otaczającymi go zewsząd rozmaitymi dźwiękami. Wiele z nich starał się uwiecznić na taśmach magnetofonowych za pomocą swojego dyktafonu. Poniżej na zdjęciu – nagrywanie odgłosów kolejki miejskiej.

Postanowiliśmy odwiedzić kościół w dzielnicy Shibuya, w którym od 50-ciu lat pracuje polski kapłan, ks. prof. T. Oblak SJ, CLD. Przyjął nas niezwykle gościnnie i serdecznie. Zaprosił nas do wnętrza kościoła, gdzie w każdą niedzielę po południu odbywa się Msza św. w języku polskim oraz spotkania Polonii.

Zwykłym rytuałem dnia codziennego stało się poszukiwanie smakowitych bułek dla Maksa. Pani Chiemi była w tej dziedzinie niezastąpioną mistrzynią.

Zaopatrzeni w bułkowe zapasy wyruszyliśmy autobusem w podróż w kierunku Fujiyamy. Przed nami były dwa dni czasu turystycznego – osobisty prezent dla nas od Pani Chiemi. Oto  widok jednej z ulic Tokyo.







Trasa prowadziła przez wysokie pasma górskie, które pokonywaliśmy dzięki wydrążonym pod górami tunelom. Tuż przed wjazdem do tunelu pozostawał za nami niezapomniany widok.

Po przybyciu do hotelu, w wolnej chwili Maks odebrał swoją nagrodę za piękne wykonanie muzyki na scenie – mógł nagrać dzwonki telefonu komórkowego pani Chiemi.

Z okna hotelu rozpościerał się piękny widok - jedna z najsłynniejszych gór świata, góra Fujisan była dzięki ładnej pogodzie doskonale widoczna.







Tuż przed kolacją przebraliśmy się w kimona – swobodne ubranie, jakie nakładają Japończycy dla wygody wieczorem w domu.

 

Po dniu pełnym niepowtarzalnych wrażeń można było skorzystać z kąpieli w gorących źródłach. Maksowi bardzo spodobała się ta atrakcja proponowana w hotelu 24 h/dobę Tato Maksa mówił, że chłopiec  trochę ociągał się z wyjściem z łaźni.

Czekała na nas wystawna kolacja, więc udaliśmy się do hotelowej restauracji. Na kolacji najbardziej atrakcyjne pośród wyśmienitych przysmaków okazały się dla Maksa jak zwykle japońskie maślane bułeczki.

Następnego dnia przywitał nas piękny poranek, z dużą ilością ciepłych promieni słońca i niepowtarzalnym pięknem góry Fujisan. Nasz hotel znajdował się na brzegu jednego z pięciu jezior położonych w pobliżu tego wulkanu.





Po śniadaniu pani Chiemi wypożyczyła samochód, którym udaliśmy się do Kawaguchiko Music Forest – przepięknego miejsca, w którym znajduje się Ukai – Museum z zabytkowymi grającymi szafami  i dużą liczbą starych, niepowtarzalnie pięknych i ciekawych pozytywek.

 

Ich brzmienie i wygląd bardzo zaciekawiły Maksa.

Maks był bardzo zadowolony ze zwiedzenia tego miejsca, zważywszy na to, że jego pomysł muzyczny na aranżację utworu na temat starej pieśni japońskiej ”Sakura, sakura”, jaki przedstawił na Piano Paralympic zawierał na początku i na końcu motyw pozytywki wykonywany na fortepianie.

W chwili odpoczynku, po tak wielkiej ilości wrażeń zasiedliśmy przy stoliku, aby wypić szklankę wody.

Mimo zimy i leżącego gdzieniegdzie śniegu wodę podawano zawsze z kostką lodu. Pani Chiemi w trosce o zdrowie Maksa zamówiła ciepłą herbatkę z cytryną i cukrem. Gdy ją piliśmy – Fujiyama nie była już tak wyraźnie widoczna. Przykryły ją chmurki przygonione przez wiejący tego dnia ostry, porywisty wiatr. Za to widoczne są pięknie kwitnące kolorowe prymule, które znacznie rozweselały zimowy krajobraz. Także duża ilość ciepłych promieni słonecznych pozwoliła nam zapomnieć o panującym ogólnie chłodzie.

 

W bajkowym pejzażu Kawaguchiko Music Forest najbardziej zadziwiającym był właśnie fakt kwitnących w skrzynkach i na rabatach kwiatów przy równoczesnej obecności śniegu pokrywającego dachy budynków i obrzeża trawnika.

Podczas spaceru można było zapoznać się z mosiężnym misiem – mieszkańcem Kawaguchiko Music Forest i zrobić z nim pamiątkowe zdjęcia.

Przyjazna okazała się także mieszkająca nieopodal w „cyrku” tresowana małpka, która zaprezentowała nam swoje popisowe numery i oryginalne małpie wybryki. Pozwoliła także zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z Maksem.

Po obejrzeniu małpich występów zrobiliśmy ostatnią pożegnalną fotografię na tle Fuji.

Pożegnawszy się z piękną okolicą wsiedliśmy w samochód i odjechaliśmy w stronę hotelu, podziwiając po drodze interesujące widoki ciągnących się pasm górskich.

Gdy już z zapakowanymi walizkami wyszliśmy z hotelu – spotkaliśmy się z przejawem wielkiej gościnności i uprzejmości Japończyków. Żegnali nas ukłonami, a wyszedłszy na ulicę machali nam na pożegnanie tak długo, aż nasz samochód zniknął im zupełnie z widoku.

Do lotniska Narita dojechaliśmy specjalnym pociągiem expresowym NaritaExpress.

Podróżowało się nam nim dość szybko i komfortowo.

W hotelu Narita, w dość przytulnie urządzonych pokojach mogliśmy wypocząć przed kolejnym dniem, w którym czekała nas szczęśliwa, powrotna podróż do Polski.

Następnego dnia Maks obudził się pełen energii i po wyjściu z hotelu, ze spakowanymi walizkami gotów był pokonać ponad 9 tys. km w podróży samolotem jakby nigdy nic....

Około południa, znów znaleźliśmy się wysoko w chmurach – 11 000 km nad ziemią.

Pędziliśmy do Polski (w której właśnie budził się nowy dzień – czwartek, 13 stycznia 2005 r.) z prędkością ok. 900 km/h, zachowując w pamięci jak najwięcej wspaniałych wrażeń i wspomnień, którymi dzielimy się dziś ze wszystkimi zainteresowanymi.

 

A oto jedno z najładniejszych, najbardziej wymownych, pamiątkowych zdjęć – Maks i jego tato na lotnisku Schiphol w Amsterdamie. Na nim kończy się cała historia podróży Maksa do Japonii. Z pewnością niedługo trzeba będzie czekać na owoce tego pięknego i wspaniałego przedsięwzięcia.




Na koniec pragniemy wyrazić naszą wielką wdzięczność za okazaną pomoc i wielką życzliwość dla pani Chiemi Osako, która była naszym aniołem stróżem – zawsze służyła nam pomocą, była z nami dosłownie wszędzie i nie opuszczała nas nawet na krok. Serdeczne podziękowania prosimy także, aby odebrała od nas pani Kitagawa Sachiko, która znalazła w swojej szafie i pożyczyła Maksowi ubranie na czas występu, a następnie ofiarowała cały ten strój jako prezent na zawsze.


[powrót]